Jak mama 11 dzieci radzi sobie z wszystkim: jej sekret i zasada sukcesu

Udostępnij

Jak radzi sobie mama 11 dzieci przez cały czas: jej sekret i zasada sukcesu

Interesujące pomysły /... Historie z życia wzięte

Początek tego artykułu może być tylko taki: przeczytaj go i zazdrość! Albo jeszcze lepiej, weź z niego przykład!

Poznajmy

Yulię

Pavlyuchenkovą

- to nie tylko matka 11 dzieci. Wydawać by się mogło, że opieka nad tyloma osobami wystarczy każdemu. Dla każdego, ale nie dla niej. Oprócz doktoratu z nauk politycznych, Julia jest aktywnie zaangażowana w działalność publiczną. Pawliuczenkowa jest członkinią Międzyzborowego Zgromadzenia Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej, kieruje fundacją charytatywną "Chcę wierzyć", koordynuje projekt "Produkt prawosławny", prowadzi prawosławne audycje w radonieckiej rozgłośni radiowej.


Marzenia się spełniająGdybym

znała Julię, zadałabym tylko jedno pytanie: jaki jest właściwy sposób na marzenia? Kobieta marzyła o dużej rodzinie, mężu wojskowym i wygodnym domu. Wszystkie marzenia się spełniły!

Po śmierci pierwszego męża Pawliuczenkowa została z trójką dzieci, musiała więc zarabiać na życie dwojga. Jak większość silniejszej płci, mężczyźni Yuliny nie chcieli obarczać się takim ciężarem. Wszyscy, jak zwykle, chcieli "po prostu to zrobić". A ona nie miała, więc poprosiła Boga o prawdziwą miłość. A ona o to błagała!

Los skojarzył ją z oficerem Nikołajem Kazakowem w sanatorium. Początkowo była to przyjaźń, która niczego nie obiecywała: intymne rozmowy, spotkania do białego rana, spacery po parku. Mężczyzna wymienił swoje bilety, aby móc wrócić do domu z Julią dwa dni wcześniej. Kiedy samolot wylądował w jej rodzinnym mieście, ofiarował jej swoją "dłoń i serce".

Kobieta konsultowała wszystko z ojcem duchowym. Dał swoje błogosławieństwo na to "przedsięwzięcie". Dla dobra ukochanego Mikołaja przyjął nawet chrzest. To wydarzenie sprawiło, że młoda żona i jej teściowa zaprzyjaźniły się. Para wzięła ślub.


Pierwsze dzieciJulia

od dziecka była showgirl. Zachęciła swoją klasę do objęcia patronatu nad sierocińcem. To właśnie tam po raz pierwszy wpadła na genialny i radosny pomysł zabrania dziecka do domu, kiedy zobaczyła uroczego 5-letniego Vanyę. Matka Juliny, która miała kilku innych synów, oczywiście nie była zachwycona tym pomysłem. Ale potem dziewczyna obiecała sobie, że na pewno weźmie dziecko z domu dziecka. I dotrzymała obietnicy.

Julia ma syna z pierwszego małżeństwa. Jego ojciec zmarł. Kiedy Danya była jeszcze niemowlęciem, kobieta przywiozła 8-letnią Nataszę z sierocińca w Smoleńsku. Od razu zaadaptowała się w rodzinie, stając się starszą siostrą dla chłopca i dobrą pomocą dla jego matki. Teraz Natalii powodzi się dobrze - jest mężatką i ma córkę.
Rok później dzieciom urodziła się kolejna siostra - 6-letnia dziewczynka Lubasza. Dziewczyna sprawiała problemy: kradła chłopcom w szkole, opuszczała lekcje, okłamywała matkę i nauczycieli. Razem ze swoimi księżmi Julia z miłością, czułością i intymnymi rozmowami o grzechu zdołała skierować Lubaczkę na właściwą drogę.


Kilka lat później Julia sprowadziła Dimę z Ukrainy. Chłopiec żebrał, a jego matka nie miała nic przeciwko temu, żeby dziecko trafiło do dobrej rodziny. Następne 4 lata były spędzone z biurokratami i ich papierkową robotą, aby prawidłowo obsłużyć nowego członka rodziny.

Wszystkich szczególnie zaskoczył 13-letni Maksim. Naprawdę błagał Nikołaja, żeby zabrał go z internatu, co rodzina uczyniła. Chłopiec zapewnił ich, że będzie dobry i posłuszny. Ale w rzeczywistości stało się odwrotnie. Maksym był agresywny, wszystko robił z przekory, podstępnie, w szkole potrafił uderzyć dziewczynę. Nawet groźba ojca, że odeśle go z powrotem do sierocińca, nie przestraszyła chłopca.

Rodzina, psychologowie i księża musieli pracować nad tym problemem. Okazało się, że wszyscy jego przyrodni bracia i siostry mieli rodziców z krwi, nawet aspołecznych, ale Maksim od dziecka mieszkał w sierocińcu. On jest dzieckiem systemu. Teraz Julia chce odnaleźć matkę chłopca.


Tata

wychowuje swoje dzieci w bardzo surowy sposób, w końcu jest wojskowym. Mama - po chrześcijańsku.

Julia i Mikołaj nie ukrywają przed swoimi dziećmi, "skąd pochodzą". Mówią im wszystko szczerze, tylko wiedzą, jak znaleźć takie wytłumaczenie, żeby dzieci wszystko dobrze zrozumiały. A dzieci rozumieją. Rodzina jest przyzwyczajona do rozmawiania ze sobą i nie ma pretensji, gdy coś im się nie podoba.

Julia i Kolya mają do siebie taki sam stosunek. Piszą do siebie listę skarg, pozycja po pozycji, o tym, co im się nie podoba w zachowaniu drugiej połowy w danej chwili. Następnie każdy z nich stara się naprawić to, co może. Najważniejsze, że ten system działa, a konflikty udaje się wyprasować i rozwiązać.



Jak radzić sobie ze wszystkim: tajemnice sukcesu

Rodzice Julii uczyli ją od dzieciństwa: studiów, sportu, treningów. To właśnie teraz jej pomaga. Wstać wcześnie, planować ciężko, a co najważniejsze, być w stanie zorganizować swój czas i ustawić priorytety prawidłowo.

Rodzina ma pomocników. Wielu ludzi nie rozumiało, jak to możliwe, by urodzić czworo własnych dzieci i przyjąć na świat siedem kolejnych. Tak więc ci, którzy nie rozumieli, byli usuwani na własną rękę. Wokół pozostali prawdziwi przyjaciele, którzy pomagali bezinteresownie. Na przykład jeden z przyjaciół podarował im 11-miejscowy minibus.

A najważniejszą rzeczą w sukcesie jest poczucie odpowiedzialności. I oczywiście - miłość.



Autor: Elena Angelina Omów artykuł Powiedz znajomym: Subskrybuj magazyn:
  • Czytaj także
  • Komentarze